poniedziałek, 19 września 2011

kostki

niektórzy znają już tę historię, ale niektórzy nie

zatem:

pojechała biedronka na deccorkowy zlot do Wrocławia. można było jakieś upominki zrobić na loterię, więc biedronka, chcąc być oryginalna, nie z dekoupagem czy wyszywankowym obrazkiem się do pociągu wpakowała, lecz z czterema bloczkami z laboratorium betonowego. każdy bloczek o wadze ok. 3 kg…
stonka się śmiał, że biedronka kogoś mega „uszczęśliwi” taką niespodzianką.
walizka ciężka, dobrze, że z biedronki jeszcze całkiem ważka się nie zrobiła, to jakoś dała radę…

kobitki się zleciały z różnych świata stron. było wesoło… właśnie: było W E S O Ł O

gdy loteria zaczęła nabierać tempa, „sierotka” podniosła biedronkowe betony (choć trzeba dodać, że z niemałym trudem)

- ha ha, ale byłby numer, gdyby mnie wylosowano – rzekła biedronka do swej koleżanki stolikowej
- nie, no co ty…
- ach, znasz moje szczęście

długo nie trzeba było czekać

-  jolik2000 – wywołano „szczęśliwca”

:-((

biedronka naprawdę nie miała najmniejszej ochoty, by targać z powrotem niemal 12 kg surowego betonu…

zlitowano się nad biedronką i wylosowano dla niej przepiękny obrazek Wendi


a kostki trafiły do pewnej szalonej myszki miki,
która
primo przyjechała samochodem,
a sekundo w zasadzie woli beton od decoupage



piątek, 8 lipca 2011

haczyk

haczyk został połknięty!
marszobieg, gimnastyka, aqua aerobik i streching, pływanie w basenie i sauna. do tego dwa skromne posiłki. i herbata. po raz pierwszy w życiu biedronka piła herbatę niesłodzoną! i przez tydzień pobytu nad morzem, gdzie zewsząd gofry i lody, rybki i kebapy wiodły na pokuszenie, biedronka oparła się pokusie!


ale to wszystko jeszcze nic! biedronka trafiła w ręce pana Andrzeja! dosłownie! po 40 minutach TAKIEGO MASAŻU biedronka wyszła jak nowonarodzona. niby nic się nie zmieniła, ale szła w deszcz z ujmującym uśmiechem na ustach i z błyskiem w oczach. z błyskiem, którego od dawna już nie można było dostrzec...


trzymajcie kciuki za biedronkowe postanowienia, za próbę zatrzymania procesu autodestrukcji i odzyskania radości z życia






niedziela, 26 czerwca 2011

jesteś szalona, mówię ci

od pewnego czasu biedronka wypalała się. konsekwentnie. z dnia na dzień coraz mniej energii, coraz mniej chęci do życia. nic nie pomagało... czegoś brakowało. albo czegoś było za dużo. za dużo pracy, za dużo hałasu, za dużo myśli, że niczego się w życiu nie osiągnęlo, za dużo porównań do innych, lepszych, szczęśliwszych, bogatszych, piękniejszych... równia pochyła.


we wtorek przed snem wyciągnęła biedronka wagę łazienkową spod komody. odkurzyła z pajęczyn i stanęła... i rozbiła się o dno...przepłakała wieczór w poduszkę. nie pomogły stonkowe zapewnienia, ze jest najpiękniejszą biedronką jaką zna. co z tego? biedronka właśnie jest biedronką, a chciałaby być ważką. piękną, smukłą, unoszącą się z gracją i wdziękiem nad taflą wody...


w środę z samego rana otworzyła biedronka skrzynkę mailową jak codzień. i oto, nie uwierzycie, oferta wczasów odchudzających za pół ceny! czasem takie przypadki się zdarzają. więc biedronka, niewiele sie zastanawiając, kliknęła, kupiła, zapłaciła.
wieczorem powiedziała stonce, że jedzie...
- Kiedy?
- W sobotę.
- W którą?
- Noooo, w tą. Rano. Pociągiem.
- Ale dlaczego mi wcześniej nie powiedziałaś?
- ......
"szczęście" stonki nie miało granic, jak się zapewne domyślacie. kombinował jak koń pod górkę, ale biedronka, jak rzadko kiedy, czuła, że to jest to, czego jej właśnie w tej chwili najbardziej potrzeba...

poniedziałek, 16 maja 2011

a propos szarości

szare. czasem sfilcowane.
nie wymagające talentów żadnych ani czasu wielkiego.
takie proste biedronkowe robótki

nakomodowy wieniec filcowy




atrakcje sypialniane




jaja wielkanocne i takież koguty zrobione na szaro



no i Kitek-pieszczoch z natury swej szary lub jak kto woli srebrzysty
to już nie robótka
ale dekoracja jest, jakby nie patrzeć


wtorek, 10 maja 2011

szarość

w świecie biedronki nie ma rzeczy czarnych i białych. i nie chodzi bynajmniej o łaszki, bo te, a i owszem w osiemdziesięciu procentach czarne. 
chodzi o relacje, zasady. chodzi o spojrzenie na codzienność, ale też na sprawy wyższej rangi. biedronka zawsze jest pomiędzy, widzi mnóstwo odcieni szarości. to, w którą stronę ta szarość się skłania, generalnie zależy od towarzystwa dyskutującego na dany problem. tylko że jest to odwrotnie proporcjonalne do reszty. kilka przykladów:
w towarzystwie miłośników italodisco biedronka uchodzi za fankę rocka, ale rockmeni usłyszą, jak przyjemnie nuci się pod nosem "Felicita"
dla Kościoła biedronka jest katolikiem drugiej kategorii, nie przyjmującym bezkrytycznie dogmatów i krytykującym średniowieczne podejście do problemów XXI w, ale w towarzystwie krytykującym księży, ona jedna obstawać będzie, że to także ludzie, mają prawo do błędów, słabości...

mówi się "potulne cielę dwie matki ssie"
a biedronka nie ssie żadnej  

przesiadka

stonka i biedronka na kabarecie.
w ostatniej chwili kupione bilety... w pierwszym rzędzie. masakra. a jak do skeczu jakiegoś wyciągną? ale oto, tam dalej w szóstym chyba z brzegu są dwa wolne fotele! przesiadka
uff, fajne miejsca!
ubaw po pachy!!!
ale ale...
skecz z Małpoludem: "pocałuj małpoluda, choć jeden całus... "
i Małpolud idzie prosto na biedronkę...
nie! tylko nie to! wszyscy z rzędów z przodu gapią się, a ten śpiewa do ucha! ludzie! owady! biedronka czuje, jak na jej policzki ćwikła wylewa.
może biedronka śmielsza by była, gdyby nie znała stonki, przecież stonka to stary zadymiacz...
no i Małpolud poszedł z kwitkiem

bo biedronka ma właśnie takie cholerne szczęście do przypadków
bo owszem, czasem się zdarza, że ktoś wyleci z karuzeli, ale czy wy osobiście znacie kogoś takiego? oczywiście, że nie, głupie pytanie.
ale teraz już możecie powiedzieć, że znacie :-)

piątek, 29 kwietnia 2011

silna wola

biedronka nie ma silnej woli. nie ma samozaparcia, zaciętości, zawziętości, trwania w raz obranym postanowieniu. we wszystkim się to objawia. w kontaktach z innymi, w wychowywaniu dzieciaczków, w trzymaniu diety, w postanowieniach noworocznych...

ale zaraz, zaraz... coś się biedronce przypomina. raz, jeden raz w życiu, biedronka miała silną wolę!

było to dawno, ponad jedenaście lat temu. biedronka w stanie błogosławionym wybrała się na usg, zaznaczając z góry lekarzowi, że nie chce znać płci potomka swego.
lekarz uśmiechnął się i zapytał o wybrane imiona.
biedronka była pewna wyboru od zawsze:
"Angelika, Arkadiusz"
lekarz naskrobał coś na kartce, po czym zszył ją dwiema zszywkami
"To proszę, można ćwiczyć silną wolę"
i ćwiczyła biedronka, ćwiczyła. chyba ze cztery miesiące w portfelu nosiła wśród klepiaków zszytą karteczkę.
nie otworzyła...
dopiero, gdy pewnego upalnego, wiosennego dnia po raz pierwszy przytuliła swoją wyczekaną fasolkę, karteczkę otworzyła



lekarz się nie pomylił...

środa, 27 kwietnia 2011

wiosenne zakupy

poszła biedronka pieniądze w sklepie zostawić. miało być lekko, wiosennie, romantycznie... stanęło na kozakach. i apaszkach dwóch. no, te już niby bardziej romantyczne, powiewne, ale przecież nie samą apaszką żyje człowiek, owad znaczy się. kształty także czymś przysłonić trzeba, a tu nic. wszystko na motylki, na ważki, nawet na stonogi, ale na biedronki - niet! kłamię! jest może i coś, ale raczej na babcie biedronki, a nie na całkiem jeszcze niestare biedronkowe kuliste kształty…

cóż było robić, biedronka pojechała do swego ulubionego sklepu. ogrodniczego. z drzewkiem oliwnym do domu wróciła. zostawiła pieniądze? zostawiła! 



sobota, 9 kwietnia 2011

samotność

być może biedronka dawno by zapomniała o maturze, ale jej temat wraca wciąż jak bumerang. "samotność, czy to problem tylko człowieka wspólczesnego?" 20 stron A4 lat temu wiele biedronka w auli liceum z wypiekami na twarzy estetycznym i bezbłędnym stylem napisała. same mądrości, same slogany, cytaty z wierszy Różewicza, nawet z Malego Księcia... ale prawda jest taka, że wówczas biedronka nie miała zielonego pojęcia o samotności, żadnej wiedzy o tym, jak może wyglądać samotność w tłumie...

szczęśliwie mijały lata, gdy nagle okazalo się, że samotność również i biedronce jest pisana. wszyscy mówią: "oj, kochana, raj na ziemi, taki las na odległość rzutu beretem". racja. rzuca biedronka nieźle. jednak nie ma nic przyjemnego w powrotach do pustego domu wieczorową porą, gdy wychodzi się z auta przy ciemnej ścianie lasu, by otworzyć bramę, a potem ją zamknąć i biegiem w słup światła garażowego. nie, biedronka nie lubi samotności. woli chrapanie stonkowe, woli hałas dzieci swoich. taka cisza jak teraz dobra jest na minut kilka, nie na ciągłość.

właśnie chwil kilka temu wróciła biedronka do takiego cichego, pustego domu. kot tylko mruczeniem daje znać o swej obecności. wiatr zerwał podbitkę od zachodu i grasuje po strychu, może nie zerwie dachu... raz na ruski rok biedronka wybrała się do kina. "Sala samobójców" ważne problemy, o braku zrozumienia, szukaniu akceptacji, miłości. teraz chyba trudniej nastolatkom odnaleźć się w trudnym, brutalnym świecie. biedronka starej daty jest chyba. czy tak naprawdę jest teraz wśród młodych ludzi? ciuchy, komputer, sex? całkowicie zagubieni rodzice? zagubione dzieci? och....i znowu ta samotność!

wtorek, 29 marca 2011

dlaczego biedronka lubi fiołki

... bo, że lubi nikt chyba nie ma wątpliwości.

fiołek od zamierzchłej starożytności wraz z różą, lilią i konwalią był jednym z magicznych kwiatów. symbolem wiosny. znakiem zakochanych… jego delikatnymi płatkami strojono posągi greckich bogiń

ale ten skromny kwiatek z powodu swojej fioletowej barwy przypominał też o przemijaniu, wprowadzał w misterium śmierci i odrodzenia, (a to tak samo jak ważka, ale o tym innym razem)

biedronka fiołki lubi od zawsze

niedawno w biedronkowej sypialni fiołki „zakwitły”



a niebawem także i na grządce biedronkowej fioletowo będzie





grecki kwiat fiołka „ion athos” – w wersji polskiej Jolanta :-)

niedziela, 27 marca 2011

dla odmiany - przyjemnie

biedronka postanowiła nocną porą wrócić do początków...
żeby już nie było smutniście, żeby nie było nostalgicznie, a jeśli nostalgicznie, to przyjemnie :-)

kiedy w biedronce hormony burzę przechodziły, a jak dalej można sprawdzić, było to dawno, dawno temu, na RTL7 po zachodniej stronie taka to właśnie reklama leciała:

(luknijcie, bo warto :-)

http://www.youtube.com/watch?v=RgGfvkaoGpc

ooo matko i córko... biedronce oczy i uszy dębiały przy pierwszych dźwiękach... nie żeby zaraz ten facet był aż tak zabójczo przystojny, ale ten skok do basenu z liśćmi... i ten wypływ... i te mokre 501 od tyłu... a nade wszystko ten wibrujący głos...
latami biedronka nie wiedziała, kto jest tego głosu właścicielką, gdy pewnego dnia po dziesięciu pewnie latach, natknęła się na niego wśród płyt... młodszej siostry. pod nosem go miała... siostra nie słuchała tej płyty, inny styl, a tam wśród innych jazz-whomen ona - Dinah Washington. więc przez miesiąc tylko ten kawałek piłowała biedronka, marząc jednocześnie o tych mokrych 501

a teraz dzięki naszemu kochanemu internAtowi mokre 501 są zawsze pod ręką!

a Dinah dalej wibruje i dalej te 501 mokre działają...

i zobaczcie tylko, jakie nieodwracalne skutki może mieć reklama na człowieka, owada znaczy się!

czwartek, 24 marca 2011

gość w dom

Luknęła biedronka przez judasza:
- Kto tam?
- Wiosna, skarbie, wiosna!




Tak… wszystko budzi się do życia. Przebiśnieg nieśmiało zerka spod bukszpanowej kuli, na rabatce zwinięte w trąbkę języczki wystawiają żonkile i tulipanki… Pora ruszać na trawkę! Ale ale… przecież stonka miał trawkę areatorem potraktować. Nic, trzeba mi będzie z grabiami się przeprosić. Może Tajfunek pomoże

poniedziałek, 21 marca 2011

narzekania skalara

mówi skalar do skalara:

- Zobacz koleś, jak cicho się w chałupce zrobiło. Ani wiadomości, ani skoków, ani W11, ani discovery... masakra jakaś... Dobrze, że to wiosny początek, bo latem by kazała nam tych domorosłych grajków z kapeli "Świerszczyki" słuchać! Ludzie!

- I o suchym pyszczku będziemy, bo toż ona czekoladowych robalków nam nie zapoda, tylko wiórami karmić będzie!

- A jak tak dłużej go nie będzie, ty, to kto nam z glonów ścianki wyczyści?! Glonojad nie wyrabia. I tak na dwie zmiany ciągnie!

- I zobacz, siedzi i kocura za uszkiem smyra. A nas nie ma kto po płetwie podrapać...

Stonko! Stonko! Wracaj szybko!

piątek, 18 marca 2011

nostalgia biedronki

pomyślała biedronka: "wszyscy teraz bloga piszą. przecież mogę i ja. wszak kiedy zacząć, jak nie teraz"
tak też zrobiła. z pewną dozą nieśmiałości. myśli w głowie wiele, ale te szablony... może z czasem się coś udoskonali, ale póki co...

nie tak dawno ze stonką przytulona w tańcu się kołysała, a dziś głucho...cicho... ma biedronka świadomość okrutną, że telefon milczy i milczeć będzie czas jeszcze jakiś. jaki? nie wiadomo.
tak się przyzwyczaja człowiek (owad znaczy się) do tego, że może zawsze i o każdej porze z drugim człowiekiem (owadem rzecz jasna)się porozumieć, że gdy ten kontakt zostaje drastycznie ucięty stworzenie mota się jak mucha zamknięta do pudełka. ma trochę tlenu, więc lata oszołomiona i wali niewielką główką w ścianki, a gdy już z sił opadnie i zaczyna dostrzegać bezradność swą, niezmierna ją nostalgia dopada...