piątek, 18 marca 2011

nostalgia biedronki

pomyślała biedronka: "wszyscy teraz bloga piszą. przecież mogę i ja. wszak kiedy zacząć, jak nie teraz"
tak też zrobiła. z pewną dozą nieśmiałości. myśli w głowie wiele, ale te szablony... może z czasem się coś udoskonali, ale póki co...

nie tak dawno ze stonką przytulona w tańcu się kołysała, a dziś głucho...cicho... ma biedronka świadomość okrutną, że telefon milczy i milczeć będzie czas jeszcze jakiś. jaki? nie wiadomo.
tak się przyzwyczaja człowiek (owad znaczy się) do tego, że może zawsze i o każdej porze z drugim człowiekiem (owadem rzecz jasna)się porozumieć, że gdy ten kontakt zostaje drastycznie ucięty stworzenie mota się jak mucha zamknięta do pudełka. ma trochę tlenu, więc lata oszołomiona i wali niewielką główką w ścianki, a gdy już z sił opadnie i zaczyna dostrzegać bezradność swą, niezmierna ją nostalgia dopada...

3 komentarze:

Agnieszka pisze...

Trudne życie każdego robaczka, który wraz z drugim życie na codzień wiedzie a tego na chwilę braknie...ale za to ma czas przemyślec i upewnić się,że właśnie owego drugiego mu bardzo brak...a jak wróci to już będą sobie razem wieść życie szczęśliwe w swoim robaczkowie:)))

Klaus pisze...

...i powiedział: jeśli coś bardzo kochasz, puść to wolno. Jeśli wróci, znaczy, że jest Twoje. Jeśli nie, to znaczy, że nigdy Twoje nie było...

NoWinka pisze...

biedroneczko... :) nie wpadaj w melancholię.... wiosna... :))))